Boks łamie stereotypy.

Źródło: TS Wisła
Data publikacji: 12 października 2015

Wywiad z Piotrem Snopkowskim- kierownikiem  sekcji bokserskiej TS Wisła.
Dlaczego boks?

To jest cała geneza. Zaczęło się od karate. Potem poszedłem na kick-boxing, aby uzupełnić ręce. Trenowałem w sekcji Kraksportu. Kiedy trenowałem karate w ogóle nie myślałem o boksie, uważałem, że to brutalny sport.

Dlaczego myślałeś, że to nie jest sport dla Ciebie?

Wiesz, jak dostawałem piłką po nosie, to już mi się nie chciało (śmiech). A tutaj dostawać cały czas, to maksymalnie stresogenne, zwłaszcza dla człowieka, który nigdy nie trenował. Tak mi się wydawało.

Jak trafiłeś na Wisłę?

To było osiem lat temu. Zostałem polecony jako człowieka do organizacji imprez. I do dzisiaj organizuję Złotą Rękawice. Wcześniej w 2002  trenowałem w sekcji w ramach przygotowań do Mistrzostwa, ale kontuzja mnie wyeliminowała. Tutaj na Wiśle zdobyłem przecież mistrza Małopolski w 2001, w 2000 doszedłem do finału Złotej Rękawicy.

Interesowała Cię kiedyś psychologia…

Interesuje mnie do dzisiaj.

Dlaczego nie poszedłeś na ten kierunek studiów? Do dzisiaj wykorzystujesz go w pracy z zawodnikami.

Teraz robię doktorat z wychowania fizycznego. Psychologia to bardzo ścisły kierunek studiów i nie nadałbym się do niego. Jest dużo nauki, nie miałem czystej głowy, sport to moje życie. Studiując wychowanie fizyczne mogę nadal rozwijać swoje pasje.

Walczysz ze stereotypem boksera?

Tak. Nie wiem dlaczego zrodziło się wiele stereotypów. Zrodziło się takie przekonanie, że jak się bijesz to jesteś bandzior. To nie jest tak. Boks i każda sztuka walki uczy pokory, dystansu do siebie i innych, poznania swoich możliwości. To nie tylko sport, To sztuka przez wielkie S.

Wytłumacz w takim razie zastosowanie psychologii w boksie.

Boks i inne sztuki walki mają do siebie jeszcze to, że mamy do czynienia z jednym z kluczowych stresogennych czynników czyli odpornością na ból, który zadaje przeciwnik. Mamy stres związany z występem, reakcją publiczności, a do tego dochodzi jeszcze stres związany z odczuwaniem bólu. Po prostu nikt nie lubi dostawać lania. Wykorzystanie psychologii i zimna głowa to 80% sukcesu w tej dyscyplinie. Trzeba radzić sobie ze wszelkimi przeciwnościami.

Miałeś jakieś osoby, którymi inspirowałeś się w swojej karierze zawodniczej i trenerskiej?

Na pewno jak każdy młody bokser patrzyłem na ikony. Mike Tyson, Mohhamed Ali. Tyle zagranicznych  postaci. Oprócz tego w Polsce Michalczewski, Gołota. To byli ludzie, na których się wychowałem i z nimi się utożsamiałem.

Mówisz o odporności na stres i wywołujesz postać Mike’a Tysona. Dlaczego w pewnym momencie on tak źle skończył?

Wychował się sam, bez rodziny w slumsach. Środowisko wychowało go na zbira i dobrze, że znalazł się trener, który mu pomógł i wyciągnął go do boksu. On jednak w środku dalej był tym samym młodym chłopakiem. Dopiero potem zobaczył, że pieniądze to nie wszystko, a kiedy ma się ich za dużo można je źle wykorzystać. Znaleźli się znajomi, narkotyki, alkohol, kobiety. Dzisiaj się odnalazł, bo spadł na dno i wyciągnął wnioski.

Aktualnie jesteś na trzecim roku doktoratu. Wcześniej miałeś przerwę w edukacji. Co zmotywowało Cię do pójścia na studia?

Generalnie całe życie starałem się samodoskonalić. Wcześnie zdobywałem tytuły, ale nie miałem nad sobą twardej ręki i trochę się zagubiłem. W pewnym momencie sport poszedł na bok. Bramki, nocne życie. W pewnym momencie przemyślałem wszystko, zacząłem znowu się uczyć, trenować. Od zawsze ludzie uczeni, którzy zdobywali wiedzę byli dla mnie inspiracją. Teraz jest naprawdę dobrze, cieszę się, że jestem tu gdzie jestem.

Co po doktoracie?

Chciałbym pracować jako wykładowca, albo trener w AZS-ie zajmujący się boksem. Jest mnóstwo możliwości.

Ostatnio Twoja zawodniczka Barbara Grabowska zdobyła srebrny medal na Mistrzostwach Polski. Czy mamy w sekcji bokserskiej podobnych do niej zawodników?

To jest ewenement. Jest niesamowicie zdyscyplinowana, liczy sobie kalorie. W tym samym kierunku podąża Dawid Suchecki. Kiedy ja byłem w ich wieku to w głowie miałem przeciąg. Oni zagłębiają się we wszystkie detale. I u Basi, jak i u Dawida jest ogromny potencjał, który kiedyś zaowocuje. Kolejnym wielkim talentem jest Jarosław Iwanow.

Jacyś inni zawodnicy w sekcji dobrze rokują?

Zbiera się powoli dobra ekipa. Rafał Pląder bardzo dobrze rokuje, już nieraz to pokazał. To młody chłopak i kiedy wszystko mu się poukłada, dojdą jakieś pieniążki to zrobi karierę. Kolejną osobą jest Piotrek Niewiadomski, który w swojej wadze wygrywa wszystko.

Czy TS Wisła jest w stanie wychować zawodowców?

To jest moje marzenie. Wtedy przy pomocy chociażby AWF-u z dietetykami, fizjologami, możemy wiele zwojować. Wszystko kręci się wokół pieniędzy, których nie mamy za wiele. Tutaj ukłon w stronę sponsorów, aby wsparli sekcję boksu. TS nam pomaga, mimo, że sam nie ma najłatwiej. Utrzymujemy się z sekcji VIP czy ze składek. To jest nasza kasa.

Czyli przyciągacie amatorów boksu, po to aby finansować sekcję.

Bardzo pomagają mi trenerzy sekcji VIP. Do nich trafiają ludzie, którzy pasjonują się boksem, utożsamiają się z klubem i sekcją. Dzięki nim zarabiamy.

Jak Twoje doświadczenia życiowe przekładasz na pracę ze swoimi zawodnikami?

Zależy od sytuacji. Kiedy jesteśmy na zawodach, treningu, kiedy widzę, że coś jest nie tak to pomagam. Najlepszym psychologiem jest ten, który sam coś przeżył. Dlatego mogę im pomóc.

Czy boks to sport dla trudnych ludzi?

Niekoniecznie. Basia Grabowska to niesamowicie spokojna dziewczyna, studentka UEK-u. Zna dwa języki, dobrze się uczy.

Kolejny przykład łamania stereotypów?

Tak. To uniwersalny sport, można uprawiać go nawet fitnessowo. To może być zabawa, element wyżycia się.

Za dwa miesiące Złota Rękawica. Jak do niej się przygotowujecie?

Rok temu pomógł nam Basta, sponsor Tigera Tarnów. Teraz pracujemy nad pozyskanie sponsorów.

Na imprezie pojawią się jacyś specjalni goście?

Niezmiennie Andrzej Wawrzyk, czyli nasz wychowanek. O innych będziemy myśleć niebawem.

Jaki jest pomysł na promocję Złotej Rękawicy?

Wszystko będzie zależało od środków finansowych. Chcemy, aby nasi kibice przyszli, bo zjawiają się na tej imprezie zawodnicy klasy światowej.

Ostatnie słowo należy do Ciebie.

Serdecznie zapraszamy wszystkich na sekcje bosku. Tych, którzy chcą trenować zawodowo i tych, którzy chcą to robić rekreacyjnie. I zapraszamy przede wszystkim sponsorów, którzy by nam pomogli. Naprawdę warto!

'