Grad goli pod Wawelem

Źródło: TS Wisła
Data publikacji: 8 sierpnia 2017

Szesnaście lat temu odbył się mecz Wisły z Barceloną.

Biała Gwiazda po zdobyciu mistrzostwa Polski w 2001 roku uzyskała prawo gry w eliminacjach do Ligi Mistrzów.

Warto pamiętać, że czasy, w czasach o których teraz czytacie nie wystarczyło przejść Dundalk, aby cieszyć się z awansu do Champions League. Na drodze do elitarnych rozgrywek stanęła wtedy Wiśle Barcelona.

Pierwszym rywalem Białej Gwiazdy w tych eliminacjach była łotewska drużyna Skonto Ryga. Krakowski zespół bez większych problemów przeszedł mistrza Łotwy wygrywając 2-1 w Rydze po golach Głowackiego i Żurawskiego, w Krakowie zaś 1-0 po bramce Żurawskiego. Jednak wszyscy, którzy oglądali rewanżowe spotkanie z trybun przy Reymonta myślami byli już przy kolejnym rywalu jakim był zespół z Katalonii.

Barcelona do eliminacji Ligi Mistrzów załapała się de facto rzutem na taśmę. W ostatniej kolejce sezonu 2000/2001 po kapitalnym meczu wygrała na Camp Nou z Valencią 3-2, tym samym wskakując na czwarte miejsce. Cudownego gola z przewrotki strzelił wtedy Rivaldo, a ówczesny komentator Canal Plus Jacek Laskowski zapisał tego gola jako jednego z najpiękniejszych jakie widział w swojej karierze. Brazylijczyk został zresztą bohaterem spotkania w Krakowie, jednak jak czas pokazał nie jedynym.

Spotkanie z Dumą Katalonii odbyło się 8 sierpnia o godzinie 17:30. Nowe jupitery zaświeciły na Reymonta dopiero osiem miesięcy później stąd mecz odbywał się przy świetle dziennym. Był to pierwszy w historii Wisły rywal o tak wielkiej renomie, jaki pojawił się przy Reymonta. Kolejki po bilety sięgały kilkuset osób, a ówczesny stadion mógł pomieścić maksymalnie dziesięć tysięcy widzów.

Wisła na ten mecz wyszła bez strachu dla rywala. Podopieczni Smudy pokazali kawał dobrej piłki, a swoje pierwsze wielkie spotkanie na europejskiej arenie rozegrał Kamil Kosowski. Nigdy nie zapomni tamtego środowego popołudnia także Grzegorz Pater. Wychowanek Białej Gwiazdy pokonał w 23 minucie Roberto Bonano strzałem głową po centrze Moskalewicza. Stadion oszalał, ludzie wpadali sobie w ramiona, działy się dla wielu rzeczy nadprzyrodzone. W 31 minucie Barcelona wyrównała. Bogdan Zając, który rozgrywał wtedy prawdę powiedziawszy nienajlepsze zawody sfaulował w polu karnym Kluiverta, a Rivaldo wykorzystał pewnie „jedenastkę”. Wydawało się, że teraz Barcelona kolokwialnie mówiąc skarci Wisłę. Nic takiego nie miało miejsca- Kosowski przedarł się lewym skrzydłem, dośrodkował a Pater po raz drugi celnie uderzył głową. Było 2-1 w 32 minucie. Dwie minuty później odpowiedziała Blaugrana- Xavi wykorzystał błąd Patera, odebrał mu piłkę, zagrał do Rivaldo, a ten płaskim strzałem w długi róg dał Barcelonie wyrównanie w 32 minucie. Jednak na przerwę z murawy bardziej zadowoleni schodzili Wiślacy. Strzał Moskalewicza zza pola karnego Bonano „wypluł” przed siebie, a takich okazji nie marnował Frankowski, który w 38 minucie po raz trzeci poderwał krakowską publiczność.
Po przerwie mecz zdecydowanie się uspokoił, może dlatego, że podopieczni Carlosa Rexacha odzyskali de facto pełną kontrolę nad wydarzeniami na boisku. W 57 minucie wyrównał Patrick Kluivert, by szesnaście minut później wyłożyć piłkę Rivaldo, który ostatecznie ustalił wynik meczu.

W rewanżu Wisła przegrała 0-1, a trafienie dla gospodarzy zaliczył Luis Enrique.

'