10 marca 2010
Bliżej, ale wciąż daleko
To, co jeszcze miesiąc temu wydawało się nieziszczalnym marzeniem, staje się coraz bardziej realne – koszykarze Wisły są coraz bliżej zachowania statusu drugoligowca. W meczu będącym swoistym kluczem do utrzymania się w II lidze, pokonali dzisiaj na własnym parkiecie Staco Niepołomice 70:68.
Przed dzisiejszym spotkaniem wiślacy mieli dwa cele – po pierwsze wygrać, po drugie, jeśli nadarzy się taka okazja, zwyciężyć różnicą większą niż trzynaście punktów (w pierwszej rundzie w Niepołomicach przegrali 67:80).
Pierwsze punkty zdobyli goście, lecz wiślacy dosyć szybko wyszli na prowadzenie. Od połowy pierwszej kwarty ich przewaga oscylowała w granicach 3-5 punktów, a końcówka tej części gry była w wykonaniu Smoków więcej niż udana. Przy stanie 15:12 bardzo ładną akcję zademonstrowali Pająk z Czepcem, po której ten drugi jako pierwszy w dniu dzisiejszym popisał się celnym rzutem za trzy punkty. Po chwili zbiórka pod własną tablicą zaowocowała udaną kontrą, później Czepiec wykorzystał jeden z dwóch rzutów wolnych i po pierwszej kwarcie wiślacy prowadzili 21:12.
Druga kwarta zaczęła się dla wiślaków dobrze, bo od dwóch punktów Depty. Potem jednak coś jakby się w ich grze zacięło. Staco stopniowo zaczęło zmniejszać straty i na 2,5 minuty przed końcem kwarty Wisła prowadziła już tylko 29:24. Na szczęście goście cztery razy z rzędu przestrzelili z rzutów wolnych i na przerwę wiślacy schodzili prowadząc 33:25.
W trzeciej minucie trzeciej kwarty wydawało się, że nastąpił przełomowy moment meczu. Przy stanie 35:27 Szymon Kunc popełnił błąd połowy, a wiślacy zdobyli dwa punkty za sprawą Pająka. Po chwili Kuba Dwernicki po pięknym przechwycie dołożył kolejne dwa, a Szymon Czepiec podwyższył na 41:27. Tak więc na 6 minut i 15 sekund przed końcem trzeciej kwarty wiślacy osiągnęli wymarzoną czternastopunktową przewagę. Mało tego. Pół minuty później oglądaliśmy najbardziej efektowną akcję wieczoru. Dudziewicz pięknie podał górą do Pająka, a ten, dotykając lekko piłkę, wsadził ją z góry do kosza. Było już więc 43:27. Wiślacy nie zamierzali oddać inicjatywy i w 29. minucie osiągnęli, jak się później miało okazać, najwyższe prowadzenie w meczu (54:36). Niepołomiczanie wykorzystali jeszcze jeden rzut wolny i przed ostatnią częścią gry wynik brzmiał 54:37.
W ostatniej odsłonie stało się to, co stać się nie powinno. Najpierw wiślacy bardzo szybko stracili przewagę gwarantującą lepszy bilans bezpośrednich spotkań ze Staco, a po chwili musieli zacząć się mocno martwić, czy mecz w ogóle uda się wygrać. Na cztery minuty przed końcem było już tylko 59:53, po chwili 60:56. Przez następne dwie minuty wynik wahał się między czterema a sześcioma punktami awantażu na rzecz Białej Gwiazdy. Ostatnia minuta meczu przyniosła niebywałe emocje. Dudziewicz popełnił pod naszym koszem faul zakwalifikowany przez arbitrów jako niesportowy. Kunc wykorzystał jeden rzut wolny. Było 69:64 dla Wisły. Nasi zawodnicy nie potrafili jednak odpowiedzieć skuteczną akcją. W rewanżu, na 48 sekund przed końcem, Kunc doprowadza do wyniku 69:66. Wiślacy wyprowadzają piłkę. Akcję rozgrywają długo, lecz ich rzut jest niecelny. Staco zbiera na własnej tablicy. Pająkowi udaję się jednak przechwycić piłkę, a Dwernicki jest faulowany. Z dwóch rzutów wykorzystuje jeden. Jest 70:66. Trzy sekundy do końca. Niestety, Depta fauluje Mroza. Pierwszy rzut wolny niepołomiczanina jest niecelny, drugi także. Piłkę z tablicy zbiera jednak Staco, a my znów faulujemy. Stodolski wykorzystuje obydwa wolne. Jest więc 70:68 i 0,9 sekundy do końca. Stanowczo za mało, by cokolwiek złego mogło się nam przytrafić. Po czasie dla nas wznawiamy grę z linii środkowej. Co zrobić, by utrzymać dwupunktową przewagę? Cokolwiek, tylko nie to, co czynią nasi gracze. Piłka ze środka ląduje bowiem na tablicy gości, odbija się od niej i wychodzi na aut. A czas jakby się zatrzymał. Zegar pokazuje 0,3 sekundy do końca. W dalszym ciągu jednak nikt nie wierzy, że możemy tego meczu nie wygrać. Nikt, poza zawodnikami Staco. Błyskawiczne podanie z autu trafia do Stodolskiego. Ten rzuca z około siedmiu metrów. Piłka tańczy na obręczy, a wiślacy chyba siłą woli wypychają ją na zewnątrz swojego kosza. Czy słyszeli, że przed chwilą syrena oznajmiła koniec meczu?
Po dzisiejszej wygranej sytuacja naszych koszykarzy jest następująca: Wisła ma obecnie tyle samo zwycięstw co Staco, ale posiada gorszy bilans dwumeczu z niepołomiczanami. Aby więc wyprzedzić Staco w tabeli, Biała Gwiazda musi do końca sezonu wygrać o jeden mecz więcej niż nasz dzisiejszy rywal. Istnieje jeszcze także szansa na zdystansowanie Mickiewicza Katowice, z którym wiślacy bilans bezpośrednich spotkań mają dodatni.
Okazję do pierwszego, miejmy nadzieję, z kilku jeszcze zwycięstw, Wawelskie Smoki będą mieć już w najbliższą sobotę o godz. 17.00, kiedy to we własnej hali podejmować będą Termo-Rex Jaworzno.
Wisła Kraków – Staco Niepołomice 70:68 (21:12, 12:13, 21:12, 16:31)
Punkty dla Wisły zdobyli: Pająk 17, Dudziewicz 16, Czepiec 13, Dwernicki 7, Stanisz 5, Eliasz-Radzikowski 5, Depta 4, Piech 3, Pilch 0.Ostatnie aktualności
- Bokserzy walczyli w Jaworznie i Dębicy
- Mistrzowska oferta Kärcher K 5.2012
- Pięćdziesiąty rekord Stanisława Krokoszyńskiego
- Pomagamy Dawidkowi!
- Wiślaczki trzynaste w mistrzostwach Europy
- Druga porażka, ale nie poddajemy się
- Finałowy falstart futsalowców
- Futsalowcy zagrają o złoto!
- Juniorki zdobyły Ostrawę
- Decydujące starcie futsalowców
- Pląder wygrywa w Siemianowicach
- Sędziowie w rolach głównych
Mecze i wyniki
- Futsal
- Siatkówka kobiet
- Koszykówka kobiet




