22 maja 2010

Niezniszczalna kula z piasku

Pięć zawodniczek Wisły AGH wystartowało w turnieju półfinałowym "wschód" mistrzostw Małopolski juniorek w siatkówce plażowej, rozegranym w Starym Sączu. Wszystkie zakwalifikowały się do finałów, które odbędą się w tym samym miejscu za tydzień.

Pierwsze miejsce zajęła wiślaczka Kinga Kozyra, już od kilku lat występująca z Ewą Wojdyłą, która w rozgrywkach halowych ostatnio reprezentowała trzecioligową Muszyniankę II, a od nowego sezonu przejdzie do beniaminka II ligi, Sandecji Nowy Sącz.
Notowały już niezłe rezultaty – zajmowały lokaty w „ósemce” bądź „dwunastce” mistrzostw Polski w kategoriach młodzieżowych, w ubiegłym roku regularnie kwalifikowały się do turniejów głównych cyklu seniorskich mistrzostw Polski. Bieżący sezon będzie ich ostatnim juniorskim. – Co chciałybyśmy osiągnąć? To trudno zaplanować. Po prostu, ugrać, co się da… - zwierza się Kinga.

W finale, 17:15, pokonały zawodniczki Popradu Stary Sącz, które na co dzień uczą się i trenują w Ośrodku Szkolenia Sportowego Młodzieży w Łodzi. Dzięki temu przez cały rok ćwiczą na piasku, podczas gdy Kinga i Ewa (podobnie jak pozostałe wiślaczki) dzisiaj były na nim po raz pierwszy…
W półfinale zmierzyły się z kolei z Alicją Warchoł i Mariką Janotą – duetem już po raz drugi stworzonym ad hoc. Pierwszy taki manewr, przed dwoma laty, przyniósł ciekawe efekty. Marika i Alicja zaszły wysoko w międzynarodowym turnieju kadetek w Pobierowie, a później uplasowały się na trzeciej pozycji w II Usteckim Festiwalu Siatkówki Plażowej (poza tym, Ala – jeszcze w Stali Nowa Dęba – awansowała do półfinału mistrzostw Polski kadetek).
Dzisiaj w rywalizacji sportowej górą były Kinga i Ewa, które pierwszego seta rozstrzygnęły na przewagi, a w drugim prowadziły już wyraźnie. W „dodatkowej” konkurencji poszło im gorzej… – Ala ulepiła kulę z piasku, pod siatką. Założyłam się z nią, że kula się zniszczy – opowiada Kinga ze śmiechem. – To niesamowite, prawie jak cud, ale ta kula przez cały mecz pozostała cała! Co chwila ktoś tam biegał, Marika kilka razy przewracała się obok niej w obronie i nic! I tak przegrałam zakład… To niewiarygodne!

Awans do turnieju finałowego wywalczyły także Klaudia Janota i Joanna Mokrzycka, które tak jak Warchoł i M. Janota uległy nieznacznie wspomnianemu zespołowi Popradu oraz Wojdyle i Kozyrze (Kinga: „Trochę nas pogoniły”). Konfrontacja o trzecie miejsce była wewnątrzwiślacką: Klaudia i - obchodząca tego dnia dziewiętnaste urodziny - Aśka pokonały, 17:15, Marikę i Alę.
- Grałyśmy do dwóch zwycięskich setów, do 15 punktów, a tie-break do 11 – relacjonuje Kinga. – Spotkania o miejsca były jednak tylko jednosetowe, bo zbliżała się burza…
Finał mistrzostw Małopolski zostanie rozegrany w najbliższą sobotę, 29 maja, prawdopodobnie również w Starym Sączu.