„Oby zdrowie pozwoliło mi jeszcze przepracować w klubie kolejne dwadzieścia lat”

Źródło: TS Wisła
Data publikacji: 16 stycznia 2016

Wywiad z Piotrem Piecuchem-trenerem koszykarzy Wisły.

Na wstępie gratuluje niedzielnego zwycięstwa. Korki od szampanów wystrzeliły w drodze powrotnej z Katowic?
Korki od szampanów nie, ponieważ nie jestem zwolennikiem spożywania alkoholu tuż po zawodach a tym bardziej w obecności trenerów. Chłopcy są dorośli i mają czas na wspólne piwo czy szampana w czasie wolnym od treningów i meczów. Był natomiast wypad po meczu do KFC i bogata kolacja oraz mile spędzony czas.
Co udało się Panu zmienić w naszym zespole po kilku treningach z drużyną? Najpierw przegrana u siebie, ale dopiero po dogrywce, teraz zwycięstwo. Czy to początek dobrej serii?
Jesteśmy w trakcie sezonu i trudno nagle wszystko zmieniać tym bardziej, że objąłem drużynę, która zarówno pod względem przygotowania motorycznego jak i również umiejętności koszykarskich prezentowała się dobrze w czym niewątpliwa zasługa poprzedniego szkoleniowca Łukasza Kasperca. Po prostu z trenerem Bilińskim postanowiliśmy nieco pozmieniać akcenty w treningu oraz sposobie gry i na razie daje to efekt.

Jest Pan koordynatorem sekcji koszykówki męskiej TS-u. Z pewnością dzięki pełnieniu tej funkcji ma Pan szersze spojrzenie na wszystkich zawodników sekcji. Czy jacyś młodzi koszykarze dołączą do pierwszej drużyny?

Postawiliśmy w sekcji na szkolenie od najmłodszych roczników i chcemy aby od rocznika 2000 w każdym sezonie zgłaszany był nowy zespół tak aby w każdej kategorii wiekowej była drużyna lub nawet dwie. To daje szansę na znalezienie chłopców, którzy w perspektywie kilku najbliższych lat będą mogli regularnie zasilać kadrę pierwszego zespołu. Już w obecny zespół oparty jest w przeważającej części na Wiślackich chłopakach a Ci którzy dostają szansę na razie ja wykorzystują. Przyglądam się wszystkim naszym podopiecznym i widzę ich w niedługim czasie na treningach pierwszego zespołu, ale nazwisk nie zdradzę. Niech pracują ciężko a wtedy spotka ich miła niespodzianka.
Nie bał się Pan objęcie funkcji trenera koszykarzy? Passa nie była najlepsza i perspektyw na zmianę też nie było widać.
Nie bałem się bo wiem, że mam przyjemność pracować z ludźmi , którzy po pierwsze mają potencjał i wielu z nich kiedyś już ze mną współpracowało, a po drugie nie boją się ciężkiej pracy i po prostu kochają koszykówkę. Jako trener zawsze najbardziej ceniłem i cenię u swoich podopiecznych pasję i chęć do ciężkiej pracy. Czasem nie ma się warunków i talentu ale to można nadrobić innymi cechami charakteru.
Czy Wisła jest w stanie spokojnie utrzymać się w tym sezonie w drugiej lidze? Co trzeba jeszcze zmienić w grze zespołu, aby to się udało?
Będzie to do końca bardzo trudne zadanie, ale widzimy z trenerem Bilińskim, który jest moim asystentem, że chłopaki naprawdę zasuwają i dają z siebie maksimum tego na co ich stać, dlatego nie dopuszczamy myśli, że mogłoby się nie udać. A co trzeba zmienić? Tylko jedno. Chłopcy muszą zacząć wierzyć , że posiadają naprawdę spore możliwości, oraz że największa siła tkwi w zespole. Jeśli będą ze sobą w chwilach dobrych i tych złych i będą walczyć w każdym meczu, jestem pewny, że dadzą radę.
Jakie doświadczenia z pracy z młodzieżą przekłada Pan teraz na prowadzenie pierwszego zespołu?
Mam tylko jedną zasadę, którą stosuje od początku prowadzenia zajęć z młodzieżą. Ciężka praca i szczerość w kontaktach z zawodnikiem. Jeśli mam jakieś uwagi i zastrzeżenia mówię to zawsze prosto w twarz, nawet jeśli ma zaboleć.
Słynie Pan ze swojego poczucia humoru. W szatni jest podobnie, czy jednak woli Pan prowadzić zespół twardą ręką?
Tak, lubię się śmiać i żartować . Uważam, że rozładowuje to napięcia, konflikty oraz pomaga w sytuacjach stresowych. Trzeba tylko wiedzieć i umieć rozgraniczyć kiedy jest czas na humor i żarty a kiedy trzeba po prostu „zapieprzać” i być skoncentrowanym na pracy do wykonania. Twarda ręka? Nie mnie to oceniać. Powiedziałbym raczej, konsekwencja w egzekwowaniu zadań jakie stawiam przed swoimi chłopakami.
Jakie ma Pan marzenia związane z pracą dla koszykarskiej Wisły?
Tylko dwa. Wisła to mój pierwszy klub z którym jestem bardzo emocjonalnie związany. Chciałbym karierę trenerską zakończyć właśnie w tym miejscu. A drugie- żeby zdrowie pozwoliło mi jeszcze przepracować w klubie kolejne dwadzieścia lat.
Proszę powiedzieć kibicom kilka słów o Pańskiej pracy z młodzieżą na szczeblu reprezentacyjnym.
Jestem asystentem w kadrze chłpcówU-15. Mam przyjemność pracować z Trenerem Michałem Mrozem z GTK Gdynia, oraz Rafałem Gilem z Kielc i ciągle się uczę od Nich nowych ciekawych rzeczy. Poza tym prowadzimy zajęcia z najbardziej utalentowaną młodzieżą w roczniku 2001 w Polsce. To duża satysfakcja i frajda mieć możliwość przekazywania swojej wiedzy tym chłopcom i obserwować ich postęp i rozwój.
Jak zachęciłby Pan kibiców do przychodzenia na mecze koszykówki mężczyzn w tym sezonie?
Mamy zespół złożony w przeważającej części z naszych WIŚLACKICH chłopaków. Mają trudny cel do zrealizowania, ale na pewno będą walczyć do końca. O wiele przyjemniej się gra jeśli na trybunach jest wielu życzliwych i wspierających drużynę sportowym dopingiem kibiców. Dlatego w imieniu drużyny zapraszam wszystkich, którzy dobrze nam życzą na mecze. Bądźcie z nami i wspierajcie nas- na dobre i złe.

'