Ulga Buchalika, styl Ramireza i cięty język Ziętary

Źródło: TS Wisła
Data publikacji: 7 sierpnia 2017

Wiślacki przegląd prasy.

W ubiegły piątek Wiślacy kapitalnie rozpoczęli weekend wygrywając 1-0 w Płocku. Relacjonujący to spotkanie dla „Przeglądu Sportowego” Mateusz Miga odniósł się do pierwszego w tym sezonie występu Pawła Brożka od pierwszych minut. „Przy okazji starcia z Górnikiem Zabrze Patryk Małecki domagał się wprost wejścia Brożka na boisko. – Liczę, że wejdzie w drugiej połowie, by przytrzymał piłkę z przodu – mówił w przerwie spotkania. Brożek faktycznie wszedł na boisko, ale krakowian nie uratował, zmarnował za to jedną sytuację sam na sam z Tomaszem Loską.” Miga odnosi się także do potencjalnych ruchów transferowych w naszym klubie, a także do postawy najlepszego zawodnika Białej Gwiazdy z początku sezonu czyli Carlosa Lopeza. „Konkurencję wyprzedza też Carlitos. W Płocku to on był najgroźniejszy w obozie gości, ale koledzy kilkakrotnie mieli do Hiszpana uzasadnione pretensje o zbyt indywidualną grę. Szczególnie w 34. minucie, gdy Hiszpan, zamiast podać piłkę do dobrze ustawionego Boguskiego, wdał się w drybling z kilkoma rywalami i akcja straciła tempo. Ale Hiszpan dobrze zna swój fach i, gdy w doliczonym czasie gry miał jedyną stuprocentową okazję, nie zmarnował ją. Strzałem z pierwszej piłki wpakował gola do bramki płocczan.”- pisze dla „PS” były dziennikarz Faktu.

Przegląd Sportowy jeszcze przed meczem w Płocku odniósł się także do zmiany stylu gry Białej Gwiazdy. W sierpnia Michał Trela w swoim artykule pisał: „Nie wszystkie zespoły w Polsce mają wypracowany swój, preferowany przez dekady przez kibiców, piłkarzy i trenerów styl. Wisła coś takiego ma. Nie przez przypadek polskim odpowiednikiem hiszpańskiego określenia „tiki-taka” jest „krakowska piłka” – gra oparta na dobrej technice, szybkich wymianach podań, utrzymywaniu się przy piłce i dominowaniu nad rywalem przez atak pozycyjny. Ci, którzy w Wiśle grają od lat, są do tego przyzwyczajeni. I tylko taką grę uznają za dobrą, przyjemną dla oka.”- zaczyna swój tekst Trela. Potem swoją uwagę koncentruje na innej taktyce preferowanej przez Kiko Ramireza. „Kiko Ramirez pracuje inaczej. 47-letni trener nie ukrywa, że jego szkoleniowym wzorem jest Diego Simeone z Atletico Madryt. Dlatego od kilku miesięcy uczy piłkarzy Wisły innej gry. Nie rezygnuje całkowicie z ataku pozycyjnego, ale spory nacisk kładzie na organizację gry w obronie, harowanie w defensywie, szybkie przechodzenie z obrony do ataku. Zwycięski gol z Bruk-Betem Termaliką Nieciecza (1:0), strzelony po 14-sekundowym kontrataku, gdy wiślacy trafili po rzucie rożnym wykonywanym przez rywala, był modelowym przykładem tego stylu gry. Wisła Ramireza ma grać bardziej bezpośrednio.”- możemy przeczytać w „PS”. Jak czas pokazał hiszpański szkoleniowiec z Płocka przywiózł trzy punkty.

W Płocku po dwóch latach między słupkami Wisły stanął znowu Michał Buchalik. Po kontuzji Juliana Cuesty od 55 minuty piątkowego meczu strzegł on krakowskiej bramki. -Nie mam pojęcia kiedy zagrałem po raz ostatni. Na pewno więc tym bardziej czuję ulgę i satysfakcję- powiedział zaraz po meczu dla Interii. Sam Buchalik w Płocku spisał się dobrze i pomógł Wiśle odniesieniu zwycięstwa. -Jestem po to, aby pomóc chłopakom. Ogólnie jednak cała drużyna zagrała bardzo dobry mecz w defensywie i gospodarze nie stworzyli sobie zbyt wielu okazji. My co prawda również nie oddaliśmy dzisiaj dużo strzałów, ale piłka po raz kolejny pokazała, że należy grać do końca-kontynuuje urodzony w Rybniku golkiper.

Piłkarze po czterech kolejkach mają dziewięć punktów, ale już niebawem do gry wracają koszykarki Białej Gwiazdy. Po solidnej rewolucji kadrowej jaka nastąpiła latem pod Wawelem jedyną zawodniczką, która została w Krakowie jest Magdalena Ziętara. Była ona bohaterem artykułu Justyny Krupy dla Gazety Krakowskiej pod tytułem „Niepokorna i nieco zwariowana”. Urodzona w Warszawie Ziętara przyznaje, że sympatię do zespołu Białej Gwiazdy posiadała już od dziecka: -Kiedy w szkole pytali, jaka jest ulubiona drużyna każdego z nas, wszyscy koledzy mówili: Legia Warszawa. A ja na to: Wisła Kraków. Trochę krzywo się spojrzeli, ale takie życie – wspomina. Swoją przygodę z koszykówką zaczęła z kolei… przypadkiem. -Kiedy byłam w podstawówce, na zajęcia z WF przyszła trenerka z klubu Pivot Piastów i powiedziała, że robi nabór do sekcji koszykarskiej. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, co to jest ta pomarańczowa piłka. Ale chyba ostatecznie nieźle mi z nią poszło- kontynuuje krakowska koszykarka. Nowa polska liderka koszykarek Białej Gwiazdy słynie także z ciętego języka, komentuje poczynania innych sportowców na Twitterze i robi menadżerską karierę w FIFIE, w którą uwielbia grać.

 

'