Wisła uratowana!

Źródło: TS Wisła
Data publikacji: 9 października 2017

Wiślacki Przegląd Prasy

W dzisiejszym przeglądzie prasy nie możemy się nie odnieść do artykułów na temat firmy Stechert. Tak to to sama firma, która miała przejąć w lipcu Wisłę, ale jak się koniec końców okazało… zbankrutowała. Całą sprawę opisuje Interia w artykule pod tytułem: „Wisła Kraków uniknęła klęski. Firma Stechert ogłosiła bankructwo”. W dalszej jego części możemy przeczytać: Przezorność właścicieli Wisły Kraków okazała się być na wagę złota. Dosłownie, bo łatwo sobie wyobrazić, w jakie tarapaty klub ze stolicy Małopolski wpadłby w tej chwili. Gdyby nawet, jakimś cudem, wcześniej pojawił się chwilowy dopływ gotówki, to teraz „Biała Gwiazda” znalazłaby się nad przepaścią.
Wszystko dlatego, że niemiecka firma meblarska Stechert Gruppe, która sposobiła się do przejęcia, nie została potraktowana przez zarząd Wisły, jako wiarygodny partner. Wiedza oraz intuicja prezes klubu, Marzeny Sarapaty, która z wykształcenia jest prawnikiem, okazała się nieprzeceniona.
Wówczas wiele osób powątpiewało, czy „Biała-Gwiazda” dokonuje racjonalnego posunięcia, zarzucając zarządowi brak woli przekazania klubu w obce ręce. Warunki brzmiały atrakcyjnie, bo Stechert Gruppe oferował 40 mln zł za 100 procent akcji Wisły Kraków SA.

W dzisiejszym wydaniu krakowskiej Gazety Wyborczej warto zapoznać się z wywiadem Damiana Gołąba z Manuelem Junco. Poniżej kilka cytatów z tego wywiadu:
Damian Gołąb: Kadra Wisły jest dzisiaj mocniejsza niż rok temu, gdy zaczynał pan pracę w klubie?
Manuel Junco: Tak. Na pewno jest też bardziej zbalansowana.
W ciągu ostatniego roku przeprowadziliście 40 transferów. Była potrzebna aż taka rewolucja?
– Nie nazwałbym tego rewolucją. Tak dzieje się w wielu miejscach w Europie. Normalne nie jest może tylko to, że przepływ piłkarzy był tak duży. Ale generalnie trzeba sprzedawać zawodników i szukać ich następców, by być mocniejszym. Podpisaliśmy kontrakty z kilkoma młodymi piłkarzami z potencjałem, bo nie mieliśmy takich w zespole.
Wśród nowych jest aż 12 obcokrajowców, a przed rokiem zapowiadał pan, że chce stawiać na Polaków, wprowadzać do drużyny młodych piłkarzy.
– To, co wtedy powiedziałem, jest nadal aktualne. Dużo pracujemy z akademią, by móc wprowadzać jej wychowanków do pierwszego zespołu. Ale efekty tej pracy będzie widać za dwa, trzy lata. Co do starszych: staraliśmy się sprowadzić więcej Polaków, jednak w przypadku niektórych okazało się to jednak niemożliwe. To rynek mówi ci, co da się zrobić, a jakich piłkarzy nie uda się ściągnąć.
Nie obawiacie się, że zachwialiście równowagę w drużynie?
– Nie. W całej Europie drużyny stają się coraz bardziej międzynarodowe. Trzeba starać się sprowadzić jak najlepszych piłkarzy dostępnych w danym momencie. Oczywiście priorytetem jest dla nas ściąganie Polaków, ale jeśli w danej chwili nie znajdujemy odpowiednich, zaczynamy się rozglądać za granicą. Specyfika rynku spowodowała, że w dwóch ostatnich oknach transferowych skierowaliśmy się za granicę. To nie powinna być jednak stała tendencja.
(…)
Carlitosa wszyscy już poznali. Po którym z pozostałych sprowadzonych niedawno piłkarzy spodziewa się pan najwięcej?
– Jeśli wymienię jakieś nazwisko, nałożę na piłkarzy dodatkową presję. A nie chcę tego robić. Trzeba ją raczej ściągać z zawodników. Każdy musi mieć spokój, by się rozwijać. Wszyscy młodzi piłkarze, których sprowadziliśmy, mają duży potencjał.
Którego było najtrudniej ściągnąć?
– Bardzo trudny do przeprowadzenia był transfer Denysa Bałaniuka. To piłkarz z Dnipro Dniepropietrowska, a ten klub rok temu otrzymał za niego wielkie oferty i je odrzucił. Nie było łatwo przekonać ani jego, ani klub.
Ile Wisła tego lata wydała na piłkarzy?
– Jedynym, za którego zapłaciliśmy, był Bałaniuk. Chodziło o część ekwiwalentu za wyszkolenie. Oprócz tego wypłaciliśmy tylko prowizje dla menedżerów, ale to normalna rzecz.

Wspomniany wcześniej Bałaniuk był także bohaterem artykułu napisanego przez Bartosza Karcza w dzisiejszej „Gazecie Krakowskiej”.
Wisła Kraków długo walczyła o sprowadzenie Denysa Bałaniuka, którego z kolei nie chciał puścić jego poprzedni klub Dnipro Dniepropietrowsk. Sprawa ostatecznie wyjaśniła się przy udziale Ukraińskiego Związku Piłki Nożnej, który uznał, że Bałaniuk jest wolnym graczem i ten mógł podpisać umowę z „Białą Gwiazdą”. Szybko w niej zresztą zadebiutował, ale na naprawdę dobrą dyspozycję tego utalentowanego 20-latka przyjdzie jeszcze trochę poczekać, bo jak sam przyznaje, nie jest jeszcze w pełni przygotowany do gry.-pisze w swoim artykule Karcz.
Ukraiński napastnik z pewnością nie zaliczy do udanych pierwszych występów w zespole Białej Gwiazdy. W dalszej części artykułu możemy przeczytać o tym jak Denis dostał czas na aklimatyzację: Dostał czas na dojście do stuprocentowej dyspozycji i na pełną aklimatyzację w Krakowie. Pomagają mu w tym przede wszystkim piłkarze z… Chorwacji, który w Wiśle jest obecnie trzech – Zoran Arsenić, Tibor Halilović i Marko Kolar. – Najwięcej czasu rzeczywiście spędzam z naszymi Chorwatami – uśmiecha się Bałaniuk. – Mieszkamy razem, wspólnie jeździmy też na treningi. Na pewno oni najbardziej pomagają mi w aklimatyzacji w Krakowie, w Polsce. Nie mam tutaj samochodu, więc tym bardziej korzystam z ich pomocy. Jeśli chodzi o klimat to bywa różnie, bo jak przyjechałem do Polski, to było bardzo ciepło, teraz jest trochę zimniej, deszczowo. Generalnie przypomina to jednak to, co jest na Ukrainie, więc nie mam z tym problemów. Bałaniuk uważa również, że transfer do Wisły powinien pomóc mu w rozwoju. – Dla mnie to dobry ruch w karierze, choć oczywiście na razie muszę jeszcze wiele pracować – tłumaczy zawodnik. – Nie tylko na boisku. To dla mnie pierwszy klub zagraniczny. Jest mi np. o tyle trudniej, że nikt nie mówi w drużynie po rosyjsku. Ja trochę mówię po angielsku, więc jakoś sobie radzę, prawie wszystko rozumiem, ale chcę również w tym względzie zrobić postępy.
Napastnik Wisły wspomniał także o zainteresowaniu, jakie kiedyś wyraziło jego osobą kijowskie Dynamo. – Rzeczywiście kiedyś Dynamo interesowało się mną – przyznaje zawodnik. – To było jeszcze wtedy, gdy występowałem w młodzieżowych reprezentacjach Ukrainy. Później temat się urwał, było przede wszystkim mnóstwo problemów w Dnipro. Klub nie chciał mnie puścić, ale najważniejsze, że w końcu ten transfer do Wisły doszedł do skutku. Jestem tutaj i bardzo się z tego cieszę.