Z kart historii: Wisła lepsza od Chelsea!

Źródło: TS Wisła
Data publikacji: 29 kwietnia 2016

Nie. To jeszcze nie tytuł prasowy dzień po zwycięstwie krakowskiej drużyny w meczu Ligi Mistrzów. Kiedyś może się doczekamy takich tytułów w gazetach, dziś pozostaje nam powspominać.

Osiemdziesiąt lat temu Wisła grała mecz z okazji jubileuszu trzydziestolecia. Przeciwnikiem Białej Gwiazdy był zespół Chelsea Londyn, który w tamtym czasie przebywał na okolicznościowym tournee po Polsce. Zanim angielski zespół rozegrał mecz w Krakowie, spotkał się w Warszawie z Reprezentacją Polski, którą pokonał 2-0.

Dzień później w Krakowie doszło do wielkiego wydarzenia. 24 maja 1936 roku na trybunach zasiadło dziesięć tysięcy widzów, w tym między innymi Marszałek Edward Rydz-Śmigły. Wszyscy spodziewali się dobrej gry angielskiego zespołu i prawdziwego pokazu dobrego futbolu w ich wykonaniu. Wchodzących na boisko piłkarzy Chelsea przywitał szpaler utworzony przez zawodników Białej Gwiazdy. Na tym jednak uprzejmości się skończyły.

Oto składy w jakich na tamten mecz wyszły obydwie drużyny:
Chelsea: Woodley, O’Hare, Barber, Mitchell, Craig, Miller, Spence, Argue, Mills, Burgess, Barraclough.
Wisła: Madejski, Szumilas, Sitko, Kotlarczyk II, Kotlarczyk I, Jezierski, Habowski, Kopeć, Szewczyk, Woźniak(Sołtysik), Łyko.

Spotkanie stało na bardzo wysokim poziomie. Wisła dobrze poradziła sobie z zespołem angielskim. W bramce Białej Gwiazdy świetnie spisywał się Edward Madejski, któremu w dużej mierze trójkolorowy zespół zawdzięczał zwycięstwo w tamtym spotkaniu. Doskonale na lewym skrzydle spisywał się Antoni Łyko. Drobny, niewysoki piłkarz, który przechodził rywali niczym tyczki slalomowe. W 45 minucie tamtego spotkania, ze stoickim spokojem wykorzystał rzut karny, podyktowany za faul na Arturze Woźniaku, tym samym zapewniając Wiśle zwycięstwo.

Oto co po tym spotkaniu napisał 25 maja 1936 Przegląd Sportowy:
„W pełni jubileuszowego nastroju zagrała Wisła zdobywając sobie szturmem serca widowni. Nawet najbardziej zagorzali antagoniści „czerwonych” byli dziś przy nich duszą. Tu nie szło już o wynik klubowy. Oklaski zbierał doskonały Madejski w bramce, zasłużył sobie w pełni na pochwałę Sitko, obrońca wielkiego formatu, jakiego Wisła nie miała już od paru lat. Ci dwaj, wespół z Łyką na lewym skrzydle stanowili rdzeń Wisły, walczącej skutecznie z renomowanym przeciwnikiem. Kotlarczykowie poświęcili się w zupełności akcjom defensywnym. Odbiło się to brakiem piłek w napadzie, ale zastopowało zupełnie atak angielski. Publiczność jest tak pod wrażeniem renomy gości, że pierwszy przebój Łyki i jego centra wywołują burzę oklasków. Niemniej radosny jest nastrój, gdy Madejski brawurowo trzyma rzut wolny, bity z bliskiej odległości. Artur schodzi zaraz z boiska, gdyż kontuzja nie pozwala mu na grę. Zastępuje go Sołtysik. Obie strony uzyskują po jednym kornerze. W wykonaniu angielskim jest on bardziej groźny. Rudowłosy Irlandczyk wali jednak pięścią w piłkę, marnując sytuację(…). Pod bramką Wisły zakotłowało się kilkakrotnie. Madejski wyjaśnił jednak sytuację. Wspaniały bieg Łyki zelektryzował znowu widownię, ale skończył się poślizgnięciem na polu karnym. Anglicy przestawiają swój atak, gdyż Wisła ujmuje inicjatywę i jest coraz częściej przy głosie. Habowski strzela ostro w róg, bramkarz angielski jest jednak na miejscu. Publiczność dopinguje gospodarzy, atakujących żywo. Prawy obrońca angielski rozbija sobie kolano i schodzi z boiska, by wrócić dopiero po przerwie. Anglicy podnieceni faulują coraz bardziej. Tracą dwa kornery i bronią się coraz goręcej przed atakami Wisły. Zbliża się 45 minuta i nadchodzi sensacja. Strzał Artura ląduje na ręce obrońcy angielskiego. Rzut karny. Wśród olbrzymiego napięcia Łyko strzela nieuchronnie. Zrywa się niebywała burza oklasków. Laski i kapelusze fruwają w powietrzu.”

To spotkanie było jednym z ostatnich wielkich momentów przedwojennej Wisły. Różnie potoczyły się losy bohaterów tego spotkania. Strzelec bramki Antoni Łyko pięć lat później 3 lipca 1941 roku został stracony w obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu. Była to cena, którą musiał zapłacić za walką o wolną Polskę. Dlatego chociażby z tego względu warto pamiętać o takich postaciach i o czasach w których przyszło im żyć.