Odeszła Kara Braxton

Źródło: TS Wisła
Data publikacji: 23 lutego 2026

Niezwykle smutna wiadomość obiegła sportowy świat. W wieku 43 lat zmarła Kara Braxton, która w barwach Wisły Kraków zdobyła mistrzowskie tytułu, oraz Puchar Polski. Dwukrotnie też zdobywała mistrzostwo WNBA. Grała w najlepszych ligach świata.

Wisłę Kraków reprezentowała w sezonie 2005/06 i 2007/08, była liderką drużyny i gwiazdą ligi.

Cześć Jej Pamięci!

W jednej drużynie z Karą grała wiceprezes naszego klubu Dorota Gburczyk – Sikora , która w pięknych słowach pożegnała koleżankę:

 

„Kiedy dziś myślę o Karze, przed oczami mam nie tylko jej sukcesy w WNBA, ale też to, jak wielką rolę odegrała w Wisła CANPACK Kraków.

Dla wielu kibiców była „amerykańską gwiazdą”, ale dla nas była kimś znacznie więcej – liderką, która realnie wpłynęła na historię Klubu.

W Wiśle Kara nie była tylko wzmocnieniem składu. Ona była filarem. Jej dominacja pod koszem dawała nam przewagę w najważniejszych momentach sezonu. Zbiórki ofensywne, punkty spod samej obręczy, wymuszone faule rywalek – to były jej znaki firmowe.

W meczach o najwyższą stawkę potrafiła wziąć odpowiedzialność na siebie. Kiedy gra zwalniała i zaczynała się twarda, fizyczna walka, wszyscy wiedzieliśmy, że możemy oprzeć się na Karze.

Jej wkład w sukcesy Wisły był ogromny – zarówno w walce o mistrzostwo Polski, jak i w rozgrywkach Euroligi. Dzięki niej nasza gra pod koszem nabrała nowej jakości. Rywalki musiały zmieniać taktykę tylko po to, by ograniczyć jej wpływ na mecz. A ona i tak znajdowała sposób, by zrobić swoje.

Pamiętam szczególnie te spotkania, w których wydawało się, że brakuje nam kilku punktów, kilku akcji – i wtedy Kara brała piłkę tyłem do kosza, robiła swój charakterystyczny obrót i kończyła akcję z zimną krwią. To były momenty, które budowały mistrzostwa. Ale jej sukces w Wiśle to nie tylko medale i statystyki. To mentalność zwyciężczyni, którą zaszczepiła w drużynie. Uczyła nas, że nie wystarczy być talentem – trzeba być gotowym walczyć o każdy centymetr parkietu. Na treningach podnosiła poziom rywalizacji, w meczach – poziom odwagi.

Dla mnie wspólne świętowanie zwycięstw z Karą było czymś wyjątkowym. Widzieć jej radość po wygranych finałach, jej dumę z biało-czerwonych barw Wisły – to zostanie ze mną na zawsze. Pamiętam, jak po zdobyciu Mistrzostwa Polski w Gdyni w 2008 roku, wracając do Krakowa na lotnisku, gdy oczekiwałyśmy na samolot, Kara zebrała drużynę i uczyła nas układu tanecznego, tak abyśmy po wylądowaniu w Krakowie mogły podziękować za ten trudny sezon i świętować wspólnie z wspaniałymi kibicami, którzy nas wtedy przywitali bardzo serdecznie.

Kara była mistrzynią w WNBA.
Ale w Krakowie była naszą 🫶

I taka pozostanie w moim sercu – jako wielka zawodniczka, współtwórczyni sukcesów Wisły i koleżanka z drużyny.”