Międzynarodowe Międzywojewódzkie Mistrzostwa Młodziczek 2026 – dominacja wiślaczek
Fantastyczny start gimnastyczek Wisły na Międzynarodowych Międzywojewódzkich Mistrzostwach Młodziczek 2026. Zawodniczki TS...
50 minut gry oraz serii rzutów karnych potrzebowali zawodnicy Wisły Krakbet Kraków, aby awansować do dalszej rundy Halowego Pucharu Polski.
Spotkanie w Pniewach nie rozpoczęło się dla nas dobrze. Już po kilkudziesięciu sekundach gospodarze prowadzili 1-0 po trafieniu Soleckiego. Krakowianie rzucili się do odrabiania strat. Spotkanie toczyło się jednak głównie w środku pola, zaś pod bramką Błaszczyka naszym zawodnikom brakowało skuteczności lub świetne interwencje zaliczał golkiper Red Dragons. Pokonać go udało się w końcu Piotrowi Morawskiemu. Pod koniec pierwszej części meczu Smoki na prowadzenie wyprowadził Wachoński.
Kilka minut po wznowieniu gry do remisu mocnym strzałem doprowadził Wojciechowski. Spotkanie wyrównało się, a żadna z drużyn nie umiała znaleźć sposobu na dobrze spisujących się bramkarzy.
W 34. minucie po raz pierwszy na prowadzenie wyszła nasza drużyna. Chwilę wcześniej czerwoną kartkę zobaczył jeden z zawodników gospodarzy i krakowianie grali w przewadze. Dość szybko dało to upragniony efekt – do siatki trafił Bondar i na tablicy widniał wynik 2:3.
Nie mając nic do stracenia, trener Frajtag zdecydował się na wycofanie bramkarza i grę pięcioma zawodnikami w polu. Swój cel osiągnął – po trafieniu Skrzypka znów mieliśmy remis. Gospodarze, niesieni dopingiem poderwanych przez spikera z miejsc kibiców, po dwóch kolejnych minutach ponownie pokonali Lasika i to znowu my musieliśmy gonić wynik.
Trener Kusia zdecydował się również na wycofanie bramkarza, a niebieską koszulkę ubrał Budniak. Ataki jednak nie przynosiły efektu, a czas wydawał się uciekać wyjątkowo szybko.
Wtedy na strzał z boku pola karnego zdecydował się Koval. Piłka odbiła się jeszcze od próbującego interweniować obrońcy, ale i tak zatrzepotała w siatce. Na zegarze była dokładnie 39 minuta i 43 sekunda. Radość wśród zawodników Białej Gwiazdy była ogromna, hala zaś zamilkła.
Czekała nas dogrywka. Ta, mimo dominacji wiślaków, nie przyniosła zmiany rezultatu i o awansie do dalszej fazy zdecydować musiały rzuty karne.
Jako pierwszy do piłki podszedł Jonczyk. Strzelił pewnie, wyprowadzając nas na prowadzenie. Po nim piłkę na 6 metrze ustawił Solecki. Tym razem górą był Dworzecki! Drugą serię karnych rozpoczynał Budniak. Jego intencje wyczuł Błaszczyk, łapiąc piłkę. Między słupkami znów stanął nasz kapitan i po raz kolejny rewelacyjnie obronił, tym razem strzał grającego trenera Red Dragons, Łukasza Frajtaga.
Futbolówkę w swoje ręce bierze Bondar. Pieczołowicie ją ustawia. Bierze niewielki rozbieg. Strzela i… I pokonuje Błaszczyka. Wisła wygrywa rzuty karne 2-0 i awansuje do ćwierćfinału!
Rywala w kolejnej rundzie poznamy jutro. Masita Berland Komprachcice podejmie KGHM Euromaster Chrobry Głogów. Ze zwycięzcą tej pary spotkamy się w dwumeczu.
Red Dragons Pniewy – Wisła Krakbet Kraków 4-4 (2-1, 4-4) karne: 0-2
1-0 Dominik Solecki (1.)
1-1 Piotr Morawski (5.)
2-1 Adam Wachoński (19.)
2-2 Sebastian Wojciechowski (24.)
2-3 Ołeksandr Bondar (35.)
3-3 Adrian Skrzypek (37.)
4-3 Adam Wachoński (39.)
4-4 Serhij Kowal (40.)