Dorota Gburczyk-Sikora: Chcemy dać sobie szansę na coś więcej!

Źródło: TS Wisła
Data publikacji: 6 kwietnia 2026

Wiceprezes TS Wisła Kraków Dorota Gburczyk-Sikora w obszernej rozmowie z Bartoszem Karczem podsumowała sezon 2025/26 oraz zdradza trochę planów na przyszłość.

 

Co pani sobie pomyślała po ostatniej syrenie meczu koszykarek Wisły Kraków z LOTTO AZS UMCS Lublin?

Wielką dumę z całego zespołu! I szczerze… trochę mi ulżyło. W takim sensie, że ten sezon był dla mnie bardzo ciężki. Zresztą dla nas wszystkich tutaj. Z jednej strony zatem była ulga połączona z wielką satysfakcją, że udało się zrealizować coś więcej niż plan na ten sezon, ale już chwilę potem przyszedł strach, że trzeba zacząć myśleć o kolejnym. To były moje pierwsze dwie myśli, które zaraz po meczu do mnie przyszły.

Praktycznie każdy mecz Wisły gromadził w tym sezonie pełną halę przy ul. Reymonta, a były takie spotkania, że ciężko było szpilkę wcisnąć. Ma pani takie przekonanie, że ten sezon pokazał również to, że jest zapotrzebowanie na koszykówkę w Krakowie?

Myślę, że po tym okresie, w którym tak naprawdę w Krakowie nic się nie działo, i żyliśmy wszyscy jedynie piłką nożną, czuć potrzebę również innej sportowej rozrywki. Koszykówka jest wdzięczną dyscypliną, a szczególnie kobieca. Jest w niej dużo emocji, które było widać. Jest dużo walki, dużo szczerości i prawdy na boisku, którą mogliśmy oglądać przez cały sezon. I rzeczywiście tutaj wielkie podziękowania należą się wszystkim kibicom, którzy przez cały sezon przychodzili na mecze koszykarek i wspierali dziewczyny. Wiele razy na koniec meczu okazywało się, że to był nasz szósty zawodnik na boisku.

Jeśli chodzi o sportowe aspekty, to pomysł z zatrudnieniem trenera Jorge Aragonesa okazał się strzałem w dziesiątkę.

Myślę, że to nie był przypadek. To nie był strzał na chybił trafił. To była bardzo mocno przemyślana kwestia i tak naprawdę ten trener pasował tutaj idealnie. Po pierwsze ze względów logistycznych, bo mieszka na co dzień w Krakowie, żyje Krakowem i utożsamia się z miastem. Po drugie był już tutaj trenerem, Wisła jest w jego sercu i tym sezonem tylko to potwierdził. Po trzecie jest to trener, który potrafi wyciągnąć maksimum z materiału, który ma. Nie potrzebuje wielkich gwiazd, żeby stworzyć zespół. I właśnie stworzenie zespołu, kolektywu, który się wspiera, który na boisku i poza nim wspaniale się komunikuje, było naszym i trenera celem. To była moja wizja i Jordiego, z którym znam się od wielu, wielu lat. To była wizja na tyle spójna, że nie było żadnego zapytania czy będzie dobrze, czy nie będzie. Ja po prostu wiedziałam, że z nim na trenerskiej ławce będzie!

Całą rozmowę przeczytacie w serwisie Gazety Krakowskiej:

Dorota Gburczyk-Sikora: Apetyt po ostatnim sezonie rośnie w miarę jedzenia. A my chcemy dać sobie szansę na coś więcej! | Gazeta Krakowska